Lata temu często jadłam zupę Biełuche gdy wracałam z Krakowa do domu. Serwowano ją w karczmie Chłopskie Jadło na Zakopiance. Bardzo długo szukałam na nią przepsiu bo oczywiście w karczmie nie chcieli go zdradzić. Były to czasy przed internetem więc nie było tak prosto jak teraz dowiedzieś się o jakiś przepis. W końcu znalazłam przepis w jakimś dodatku do gazety, już nie pamietam w którym. Według gazety był to przepis Jana Kościuszki. Zapisałam go wtedy dokładnie tak jak brzmiał w gazecie:

IMG_1493

Składniki:
marchewka, seler, pietruszka
boczek wędzony pół kilo
pęczek koperku
kwaśne mleko
śmietana
mąka
ziemniaki gotowane
Boku świńskiego dobrze zwędzonego do garnka włożyć i do połowy zsiadłym mlekiem zalać,
a do tego wody czystej i zimnej dodając.
Osobno wszelkiej jarzyny zsiekać i na gotujące mleko z wodą wrzucić. Gotować długo aż mięso zmięknie, a cały aromat wędzonki z siebie puści.
 
Potem trzeba to wszystko przez durszlak przecedzić tak, aby cały zwarzony ser i jarzyny na nim zostały, mięso opłukać i w kostkę skrawać, do odcedzonej zupy dodając.
Raz jeszcze na mały ogień wstawić, ziemniaków gotowanych dodać i śmietaną z mąką podbić, a na sam koniec świeżego kopru sypnąć.
IMG_1503


Reklamy